In July of 2012, Honnold completed his ascent of the Triple Crown and holds the record for the fastest free ascent. He was the first climber to free solo these big walls, all within a single day. Honnold’s record-breaking time of 18 hours and 50 minutes was broken by Jordan Cannon and Scott Bennett in June of 2021. A post shared by Patrick Mcredmond (@justbombergear) on Sep 9, 2019 at 11:39pm PDT. Before El Cap. Hell, before Half Dome, Alex Honnold was just another climbing gym kid in Sacramento pushing the source: networthpost.org. And what about the net worth of Alex Honnold? His net worth now is estimated to be $3.5 million, and most of that net worth comes from rock climbing. And we are sure that you didn’t know that you can earn that much money with rock climbing. But not everyone earns that much, he is one of the highest-paid rock climbers Taylor Keating (2017) Two of America’s boldest rock climbers and self-proclaimed fashionistas, Alex Honnold & Cedar Wright, travel to Kenya’s Mt. Poi. The guys dodge choss, wild animals and general debauchery to claim ascents of Africa’s biggest big wall. It’s, uh, character building. USA / 15 min. Reel Rock Film Tour. We left you last Friday with Alex Honnold's astounding and fast solo ascent of the Triple Crown in Yosemite, the continuous ascent of Mount Watkins, El Capitan and Half Dome. We mentioned that due to its importance and value, it was absolutely worth finding out more about the ascent. So here is an interview with 26-year-old While breaking your back is not good it's not always serious. If it's just a small fracture you might not know you broke it! Source, that happened to me. i have a vertebral compression fracture (Honnold's injury). I can confirm that I walked away, and knew I had injured but not necessarily broken my back. In this episode of FUEL, we head to new heights following professional rock climber Alex Honnold, whose jaw-dropping, free-solo climbs (no ropes) have cement kRXIQ. When you’re climbing, things can go from fun to serious pretty quick. The worst fall I ever had happened while I was in Aspen, Colorado, in 2002. I broke my neck, my pelvic bone and four ribs. I collapsed my right lung, too, and had kidney and liver damage. I didn’t think about anything as I fell. I was just waiting for my equipment to catch me, but it didn’t. It all came away from the wall and I hit the ground 11 metres below. I don’t remember the impact so there was no trauma associated with that. I just remember waking up pretty disorientated, with about eight heads looking down at me. “Oh my God, you just fell,” I shook me up and I swore I was finished with climbing. But I was 22 and my photography career was just starting to be a thing. So three months later, when a magazine asked me to go on a rock shoot, I agreed and I’ve been climbing ever since. I’ve had close friends who died base-jumping, ice-climber friends who died on big mountains, and one friend who died “free-soloing”. That’s climbing without a rope. It’s one of the most dangerous things you can do because there’s no room for any error at took this on a small Greek island called Kalymnos in 2011. The climber is Alex Honnold, an old friend of mine. He’s the star of Free Solo, the documentary about his ascent of El Capitan that won an Oscar last year. El Cap is a 3,000ft sheer rock face in Yosemite, California, and he climbed it without a rope. Although Alex is known in the public eye as a free solo-ist, most climbing he does takes place on a rope. He typically won’t free solo a difficult route until it’s been thoroughly rehearsed while attached to one. So that’s what makes this shot fun – and of course, here he’s clipped was on vacation but even on vacation he still climbs. It was an in-flight magazine that sent me along to shoot him. Kalymnos is a popular destination for rock-climbers, because of its beautiful weather, the glistening backdrop of the Aegean Sea, and climbs like this one, which is called the Grande thrills … Alex Honnold climbing El Capitan without a rope, in the film Free Solo. Photograph: Jimmy Chin/National Geographic/Jimmy ChinWe’re both about 30m up, me on an adjacent route. It’s a little tricky taking shots that way, working out of a bag while dangling from a rope that’s attached to the cliff via anchors. I like this shot because, compositionally, it’s very clean. Alex is falling right into the negative space. The light is nice, the Aegean looks amazing and, given the way his legs and arms are, he seems frozen in time. Everything in the shot reads well. Alex didn’t slam down into the wall, though. That part of the climb is so overhung, he just dropped down into air. If he hadn’t had a rope, if he’d been free-soloing, well, that would be a different is pretty standard at the top level when you’re pushing yourself. There’s maybe an 80-90% failure rate. You have to rehearse your moves. You learn a tough climb in sections: if you don’t have your hold right here, if you don’t put your foot correctly there, if you don’t bend your knee at this bit, then your body’s not going to have enough tension and you’re going to fall off. So you need a good understanding of your body and an excellent memory for done a lot of crazy things on mountains. I’ve lugged massive strobes up peaks just to light a shot. In 2012, on my first assignment for National Geographic, a plane dropped us at Queen Maud Land, 200 miles inside Antarctica. We spent 54 days living on the ice cap, self-supporting, slowly climbing this 2,200ft pinnacle. It can take days just to get into the right position for such a shot, to fully capture how wild and beautiful a place is. It was a very hard trip but it opened up a whole new world of lot has changed since taking that fall in Aspen. I’m married now and recently had a baby. It’s made me consider risk in a whole new way. Photograph: Eduardo Minte HessBorn: New York, Self-taught, some books and “shooting a lot of bad pictures”.Influences: Atiba Jefferson, Steve McCurry, Paul Nicklen, Dave Black, Frans Lanting and David point: “A 54-day trip into Queen Maud Land in Antarctica in 2012.”Low point: “Losing a hard drive containing a rock-climbing shoot in Spain. Very angry editor.”Top tip: “Be curious, learn new techniques – and always be clipped in.” Wejście trwało 3 godziny i 56 minut, trasa, którą pokonał jest jedna z najniebezpieczniejszych na świecie. Wspinacz przed atakiem spędził noc w swoim vanie przerobionym na mobilną bazę. Honnold uprawia wspinaczkę w stylu „free solo” czyli bez użycia lin. Towarzyszyła mu ekipa National Geographic, która dokumentowała jego wyczyn fotograficznie i filmowo. Trasa o nazwie Freerider to linia o długości 1000 metrów, zawierająca 33 wyciągi. Śmiałek ma dopiero 31 lat, jednak jego wyczyn podziwiają wspinacze z całego świata. Czytaj więcej na: Czasami robi się naprawdę przerażająco. Myślę sobie wtedy: mam nadzieję, że ten chwyt wytrzyma. Rozmowa ze wspinaczem Alexem Honnoldem Alex Honnold – (ur. 1985 r.), pochodzi z Sacramento w Kalifornii, gwiazda światowego wspinania, największe ściany pokonuje free solo (samotnie, bez liny i asekuracji), najbardziej znany ze wspinaczek wielkościanowych w Parku Narodowym Yosemite w USA ŁUKASZ DŁUGOWSKI: Dlaczego wyobrażasz sobie własną śmierć? ALEX HONNOLD: Nie chcę wpaść w panikę, kiedy znajdę się w trudnej sytuacji. To sposób kontrolowania całego procesu w celu zminimalizowania ryzyka. Kiedy tkwię nieruchomo w ścianie, lubię sobie wyobrażać widok, który będę miał przed oczami, uczucie smagania wiatrem. W ten sposób oswajam te wszystkie doznania. Im więcej czasu im poświęcam, tym łatwiej jest mi podczas prawdziwej wspinaczki. Czym jest wspinaczka free solo? AH: To wspinanie bez liny, zabezpieczeń i partnera. Zakładasz buty do wspinaczki, bierzesz woreczek z magnezją – proszkiem zapobiegającym ślizganiu się rąk na skałach – i wchodzisz w ścianę. Ale ludziom wydaje się, że free solo to wspinanie na żywca, bez żadnego przygotowania. Prawie wszystkie drogi, które robiłem free solo, najpierw przechodziłem z asekuracją i partnerem. Uważasz to za ryzykowne? AH: Jeśli dużo trenujesz i wspinasz się sam free solo w idealnych warunkach pogodowych, na dobrej skale, to nie ma zbyt wiele czynników ryzyka poza mną samym. A skoro wszystko zależy ode mnie, to ryzyko jest minimalne. Choć konsekwencje jakiegokolwiek błędu są śmiertelne. Z tym że one są bardzo mało prawdopodobne – bliskie zera. Kto według ciebie ryzykuje więcej: Alex Honnold, który wspina się bez liny, czy gość, który całe dnie siedzi na kanapie przed telewizorem? AH: Wydaje mi się, że śmiertelność wśród osób, które prowadzą siedzący tryb życia, może być wyższa niż wśród aktywnych, ale ostrożnych wspinaczy free solo. Mój tato zmarł na zawał w wieku 35 lat, biegnąc przez lotnisko. Prowadził siedzący tryb życia i miał nadwagę – dwa czynniki sprzyjające chorobom serca. Dlatego bardzo dbam o kondycję fizyczną i prowadzę zdrowy tryb życia. Robię to, co kocham, i robię to świadomie, zamiast żyć bezmyślnie i pewnego dnia umrzeć z błahego powodu. Dlaczego wspinasz się bez asekuracji? AH: Bo ja wiem? Free solo to ułamek mojego wspinania, tylko od czasu do czasu poświęcam się temu na dłużej, żeby przejść jakieś nowe drogi. To nie ma nic wspólnego z bezmyślną pogonią za adrenaliną. Ale jest w tym dodatkowa satysfakcja, to zdecydowanie bardziej intensywne doznanie wspinania. Wszystko przeżywa się bardziej, tak jakbyś podkręcał kontrast zdjęcia. Wspinaczka free solo wymaga wzmożonej uważności. Z liną jesteś dużo bardziej wyluzowany – możesz odpaść od ściany, ale lina cię utrzyma, nic ci się nie stanie. Wolisz z liną czy bez? AH: Z liną, bo jest przy tym więcej zabawy i luzu. Kiedy idziemy z moją dziewczyną wspinać się na cały dzień, to jest to o wiele fajniejsze niż żmudne treningi do wspinaczki solo do końca życia byłoby dla mnie tym samym, czym dla futbolisty dożywotnia gra tylko w finałach mistrzostw świata. To zbyt intensywne przeżycie, czasem po prostu chce się zagrać normalny mecz, potrenować z zespołem, przyjaciółmi. Więcej przeczytacie w Gazecie Wyborczej: tutaj Fot: Jimmy Chin Alex Honnoldamerykański wspinaczZnany z trudnych i szybkich przejść klasycznych, w tym z klasycznych przejść bez asekuracji (ang. free solo) dróg na wielkich ścianach górskich. W czerwcu 2017 roku dokonał pierwszego w historii przejścia słynnej ściany El Capitan bez asekuracji i klasycznie, drogą Freerider, mającą blisko 900 metrów wysokości. Honnold nie jest restrykcyjnym weganinem, stara się jednak uczynić swą dietę jak najbardziej przyjazną środowisku. Przez 5 miesięcy przez zdobyciem El Capitana spożywał wyłącznie rośliny oraz jajka. La escalada es un deporte que nunca ha destacado por su popularidad y ha sido minoritario y poco mediático, pero que, durante los últimos años ha crecido exponencialmente, y nombres como Alex Megos o Chris Sharma cada vez se escuchan con más frecuencia. En el post de hoy vamos a hablar de dos leyendas contemporáneas de la escalada: Alex Honnold y Adam Ondra. Cada uno tiene un concepto muy característico y que contrasta mucho con el del otro, pero ambos han conseguido lo que nadie ha logrado antes, han hecho historia en el mundo de la escalada y han favorecido que este deporte que practicaban solamente unos pocos, se haya extendido masivamente y haya generado tanto impacto entre los jóvenes de todo el mundo. ¿Quién es Alex Honnold? Alex Honnold es uno de los escaladores más famosos de la historia. Nació en la cuidad californiana de Sacramento en 1985. Su pasión por la escalada ya se consolidó cuando tenía 11 años y hoy ese amor por ascender al cielo usando como transporte sus manos y sus piernas, y las rocas y las montañas como canales, ha cruzado todas las fronteras del planeta y se ha contagiado entre millones de personas que han empezado a practicar este deporte de manera generalizada. Honnold vive de una manera humilde y consciente; su casa es una caravana, no come carne, entrena a diario y le agobia la multitud. Durante su adolescencia participó en numerosos campeonatos, pero poco a poco se fue alejando de contemplar la escalada como un enfrentamiento entre otros deportistas y se acercó a ella entendiéndola como un medio para acercarse a la naturaleza, a sí mismo, y como una manera de ser un poco más libre. Alex Honnold es mundialmente conocido por sus escaladas “free solo”, o ascensiones de solo integral, es decir, que escala de manera completamente libre, sin agarres ni cuerdas ni un compañero. La mayoría de los escaladores free solo han perdido la vida en el intento, pero Hannold intenta hacer ver que algo tan difícil y complicado parezca sencillo de conseguir. En 2012 se dio a conocer entre los amantes del deporte al aire libre y entre todos los que somos capaces de reconocer el esfuerzo y valorar las aptitudes ajenas, cuando escaló La Nariz del Capitán, en el parque nacional de Yosemite, en California, en tiempo récord, sin cuerdas ni sujeciones más allá que sus dedos entre los surcos de la roca y su cuerpo pegado a la pared de la montaña. Antes de esta, Alex ascendió en solitario por la pared de la montaña Moonlight Buttres y por Half Dome, en Yosemite. Las personas que no conocen mucho sobre escalada pueden pensar que el atleta lo tiene todo bajo control y que está completamente a salvo, pero aquellos que entendemos y sabemos exactamente lo que hace Hannold, sentimos una mezcla de miedo, angustia y admiración. Tras casi diez años planteándose y estableciendo el sueño y el deseo de escalar El Capitán, una pared de casi mil metros de granito del Parque Nacional de Yosemite, en 2017 lo hizo realidad. Esta está considerada como una de las hazañas más grandiosas de la historia. El Capitán es la pared más imponente de la Tierra y una meca para los amantes de la escalada. Honnold estudió durante meses el recorrido que haría para subir la gran pared, hacia exploraciones con cuerdas para estudiar el terreno y practicar cómo sería exactamente cada movimiento de su cuerpo cuando llegase el día real de la ascensión. Su ascenso esta pared fue filmada por El National Geographic y trasladada a la gran pantalla. La producción ganó el Oscar al mejor documental en 2019. ¿Quién es Adam Ondra? Adam Ondra es uno de los mejores escaladores del mundo. Nació en la ciudad de Brno, en Chequia, y ha revolucionado el mundo de la escalada consiguiendo superar las barreras de lo imposible en más de una ocasión. Ondra creció en el seno de una familia de escaladores, por lo que con dos años ya empezó a trepar y subir por las paredes de cada montaña que veía. Para él, escalar siempre ha sido algo natural. Con 7 años ya superaba líneas de nivel 7B. No ha dejado se ha saltado ningún entreno desde que tenía esa edad. Adam vive en una casa en la que podemos ver agarres y simulaciones de rocódromos en las paredes, incluso un rocódromo propiamente dicho que el escalador diseñó en una de las habitaciones de su casa, y modifica cuando es necesario, en función de las cadenas que esté realizando para imitar los surcos y formas de las rocas. Actualmente se encuentra probando una de las cadenas más difíciles que existen y que solo han logrado 4 escaladores antes que él. Esta es la Pared Perfecto Mundo, que se encuentra en Cataluña, en Racó de la Finestra. Ha superado todas las líneas 9b que existen menos esta. De momento. En 2017 Adam Ondra consiguió pasar a la historia cuando logró cruzar la vía más dura y complicada del mundo, a la que se bautizó con el nombre de Silence y se le otorgó un nivel de dificultad nunca nombrado; el 9C. Ondra pasó dos años planteándose cumplir este reto y 15 semanas practicando en la roca hasta que consiguió finalizar el recorrido. Su rutina lleva siendo, desde hace 24 años, entrenar cinco horas diarias durante seis días a la semana. Es casi obsesivo con el entrenamiento y no le vale hacerlo todo bien: Quiere alcanzar la perfección; para ello, además de contar con un entrenador y un equipo de especialistas a su alrededor, se informa y acude a especialistas del cuerpo humano que le aconsejan sobre cómo sacar el máximo partido a sus músculos y a sus articulaciones para hacer cien por cien eficaz su ejercicio. Además de trazar y practicar nuevas rutas cada día, dar todo en cada movimiento de cada entrenamiento y tener una capacidad de sacrificio y esfuerzo tan grande, Adam da mucha importancia a los procesos psicológicos y a la evolución mental que se desarrolla según avanza la práctica de la escalada. Cree que es imposible avanzar si el progreso técnico no viene acompañado del mental. Ondra está actualmente preparándose para los Juegos Olímpicos, aunque no disfruta del todo de la organización y la dinámica de estos, pero le gusta competir y compararse con los demás. Además de ganar, por su puesto. Pero también piensa en la escalada como en un estilo de vida que le da libertad. Verse colgado de la montaña, a 60 metros, donde casi nadie puede acceder, le relaja y le aporta felicidad. ¿Son realmente tan distintos Adam Ondra y Alex Honnold? En mayo de 2020 Adam Ondra y Alex Honnold mantuvieron una conversación vía online, cada uno desde su lugar de residencia, que fue publicada a finales de marzo de 2021. Durante esta charla de casi media hora, se puede observar, que, a pesar de tener un estilo completamente contrario en cuanto a la técnica de escalada, y no compartir demasiados rituales en cuanto a este deporte, estos dos atletas no son tan distintos entre ellos. Cuando se conocieron, en un gimnasio en Bratislava, Honnold comenzó a saludar a los niños y a hacerse fotos con ellos, pues era el trabajo que iban a hacer durante unas horas en el espacio, y Ondra, por su parte, comenzó a entrenar como si le fuese la vida en ello, olvidando el gimnasio, a su compañero y a los niños. La escalada es el todo de ambos, pero cada uno la vive de una manera diferente. Adam necesita dar el cien por cien en cada entrenamiento, ponerse nuevos retos constantemente, ser el mejor y competir. Esforzarse al máximo y jugar con el riesgo le divierte y le motiva. Siempre quiere hacerlo lo mejor que puede, aunque sea entrenando, si no, no está satisfecho. Le inspiran las vías difíciles y no suele hacer “big walls”. Sus movimientos son muy precisos y rápidos. Por su parte, Honnold, que también lleva la mayor parte de su vida escalando, entiende este deporte como un momento de desconexión, no le hace falta dar el cien por cien de su esfuerzo si no es necesario. Disfruta cada movimiento que hace escalando, y lo medita antes de realizarlo. Es reflexivo y no tiene prisa por ser el primero en llegar a la cima. Ondra afirma que está muy centrado en las competiciones y en escalar en roca, y que además se está preparando para los Juegos Olímpicos de 2022. Alex, por su parte, no tiene ningún interés en competir y sus días transcurren mientras va a escalar con su mujer y su amigo y referente Tommy. No cree que pueda escalar mucho mejor ni más duro. Pese a no tener muchos puntos en común, ambos coinciden en su amor por la escalada y en lo que subir por la pared de una roca significa para ellos: Libertad, tranquilidad, poder. A los dos parece gustarles hacer fáciles cosas realmente complicadas, y esto puede ser porque parecen positivos y optimistas. Ambos se admiran mutuamente y respetan las ideas y la elección de vida que ha hecho el otro. ¿Con quién de los dos escaladores crees que tienes más cosas en común? ¿Eres competitivo, autoexigente y te entregas por completo cuando haces lo que te apasiona, o te tomas la vida con más calma, aunque sin descanso ni carente de esfuerzo y logras tus objetivos con la misma eficacia, pero sin tanto sufrimiento? Esperamos que conocer más a estos dos escaladores os haya motivado a saber más sobre este nuevo mundo deportivo, que está cada vez más a la orden del día, y que os animéis a vivir la experiencia de encontraros pegados a la pared de una montaña rodeados de la naturaleza en estado puro.

alex honnold nie żyje